Ostatnim decydentem, który próbował rozbić jedność związków zawodowych służb mundurowych był generał Kiszczak!

Gdyby nie ówczesna Solidarność zapewne by to do tego doszło i powstałyby komunistyczne związki zawodowe policji.

Teraźniejsza Solidarność postanowiła ubić polityczny deal! Solidarność jest w tym sporze mało istotna. Szokuje postawa ministra Błaszczaka.

Pan minister zapewne doskonale zdaje sobie sprawę, że jakikolwiek związek, który powstanie obok obecnego NSZZ Policjantów i innych organizacji będzie działała na korzyć rządu, jednocześnie paraliżując realny dialog.

Stracą na tym zwykli obywatele, ponieważ będą chronieni przez skłócone środowiska.

Nie ma na to naszej zgody!