Resort pracy wpadł na pomysł, aby każdej osobie, która zechce pozostać na rynku pracy ZUS wypłaci jednorazowe premie.

Tym, którzy przepracują dodatkowo dwa lata będzie się należeć 10 tysięcy złotych, trzy lata 15 tysięcy, a po 4 latach pracy 20 tysięcy złotych. Dobry pomysł? Może i tak, ale nie ma to większego znaczenia. Tego typu propozycje są tylko zagrywkami komunikacyjnymi, skierowanymi do określonych grup.

Prawda jest taka, że za mniej lub więcej lat zmieni się władza, przyjdą nowi decydenci i będą decydować o naszych emeryturach na nowo. Z wyżej opisanych pomysłów pozostanie wspomnienie. To samo zresztą tyczy się systemu ochrony zdrowia (odsyłam tu, tu i tu – tu musisz dać linki do wpisów o systemie ochrony zdrowia). O emeryturach trzeba myśleć niepolitycznie, to znaczy w strategiach dłuższych. wykraczających poza kadencyjność i interes danej partii.

Powinniśmy się dogadać, tj. strona rządowa, opozycja, związki zawodowe, związki pracodawców i eksperci. Powinniśmy podpisać porozumienie dotyczące filarów systemu emerytalnego. Tylko wtedy uzyskamy spójność i poczycie bezpieczeństwa. To co się dzieje od kilku z systemem emerytalnym przypomina pisanie kredą po szkolnej tablicy. Przyjdzie kolejna ekipa i namaluje nowe kwiatki i serduszka.